Pszczyńskie Centrum Kultury zaprasza na wystawę prac Aleksnadry Jonderko pt. „DOBRZE WIDZI SIĘ TYLKO SERCEM” MOJE PEJZAŻE, która będzie prezentowana od 5 do 31 października 2026 roku. Wernisaż odbędzie się 9 października (piątek) o godz. 17:00.

Malarstwo Aleksandry zaczęło się dokładnie wtedy, gdy skończyła się pewność. Przez wiele lat jej świat zawodowy był światem cierpliwym, niemal ascetycznym – związanym z czasem i z tym, co daje się zmierzyć, regulować, doprowadzić do ładu. Czas był bytem widzialnym: kotwiczył w świecie, szedł,zwalniał, zatrzymywał się – a ona precyzją dotyku i wzroku kierowała go z powrotem na właściwe tory. Lockdown przyszedł nagle: zdarzenie nieplanowane, obce, wdzierające się w porządek codzienności. Świat przestał być stabilnym rytmem. Napięcie, dezinformacja i lęk stały się językiem dnia powszedniego. Gdy nie można było wychodzić do świata rozpoczęła się inna podróż: w głąb siebie, w intymne obszary wrażliwości, wyobraźni, wewnętrznej przestrzeni. Sztuka nie przyszła jako kaprys. Przyszła jako oddech – świeże powietrze i możliwość wyjścia z zamknięcia w obszar wolności. Paradoks przymusu wyzwolił potrzebę swobodnego wyboru: tematu, medium, formy; prawa do zaczynania od nowa do odrzucenia presji.

Artystka maluje regularnie od 2020 roku. Jej pierwsza wystawa indywidualna odbyła się w 2023 roku na Starym Dworcu w Goczałkowicach-Zdroju. Swoje prace prezentowała m.in. w bibliotekach w Pszczynie i Piasku. Uczestniczyła w licznych wystawach zbiorowych i poplenerowych, m.in. w Mikołowie, Katowicach, Pszczynie a także w wielu innych miejscowościach regionu. Jest laureatką II nagrody na II Plenerze Malarskim Pless Art; jej prace były również wielokrotnie kwalifikowane do ekspozycji pokonkursowych.

W artystycznych poszukiwaniach Aleksandry czas pozostaje istotnym punktem odniesienia, ale nie daje się już zobaczyć wprost. Jest raczej odczuwalny: w ciszy, która narasta między barwami, w pauzie, w wewnętrznym zatrzymaniu. Obrazy prowadzą widza ku temu, co szerokie, otwarte, rozległe: ku horyzontowi obiecującemu nieskończoność. Horyzont wyznacza granicę i zarazem ją znosi; woda bywa obietnicą odpoczynku, ale bywa też nośnikiem napięcia; droga nie tyle prowadzi do celu, ile zatrzymuje przy nim myśl – jakby spojrzenie wybierało kierunek, zanim zdąży go zatwierdzić rozum. W tym sensie jej malarstwo jest warsztatem wolności od przymusu jednoznaczności, od pośpiechu, od konieczności kontroli.

W gotowych pracach ta postawa materializuje się w kilku rozpoznawalnych rejestrach formalnych. W pejzażach pojawia się miękka atmosfera, rozedrganie światła i swobodne traktowanie planów: to malowanie wrażenia, nie – dokumentu.W pracach bardziej uproszczonych budowanych warstwami ujawnia się język syntezy bliski nowoczesnemu myśleniu o obrazie.
Kompozycyjnie jej prace są zaskakująco konsekwentne, nawet gdy zmienia technikę. Prawie zawsze pozostawiają miejsce dla ciszy, niedopowiedzenia, dla przestrzeni bez agresji i krzyku. To cecha rzadka, bo wymaga zaufania do widza. Aleksandra nie tłumaczy świata na siłę – ona go proponuje. A sztuka, która nie domaga się interpretacyjnego hałasu, jest dziś dobrem deficytowym.